Projekt / Smakuję: Akcja kooperacja – Fortuna z Boon. Wild Sour Pigwa.

Kto czyta moje wpisy na fejsie, ten wie, że polowałem na to piwo. Udało mi się je nabyć drogą kupna na Chmielakach Krasnystawskich w zeszły weekend za szalone 8 pln…

Pewnie niektórych zastanawia co mogło mnie tak ciągnąć do piwa z Browaru Fortuna – odpowiem najszybciej jak się da:
1. Kooperacja z belgijską legendą Browarem Boon, belgijskim browarem położonym w Lembeek, niedaleko Brukseli. Znany z produkcji Lambic’ów, Geuze i Kriek’ów.

2. Pigwa – owoc, który bardzo lubię w każdej postaci prócz surowej, chociaż i taką zdarzało się do herbaty wrzucić na przeziębienie.

Zaczynam, lecę po butelkę i pokal. Poczekam aż się trochę ogrzeje.
Już nie wytrzymam i muszę to napisać FORTUNA WHY?!?!
Piwa z serii Komes czy Miłosław (szczególnie limitowane z serii Warzy śmiało), wyglądają naprawdę w porządku, są przemyślane, spójne w serii i z całą koncepcją ale to co trzymam w dłoni… to woła o pomstę. WTF!?!


Ktoś wstał lewą nogą w dniu kiedy dostał zlecenia na zaprojektowanie etykiety na kooperacyjne piwo Fortuna z Boon. Zdaję sobie sprawę, że Wy (Browar Fortuna) również jesteście bardzo zadowoleni skoro na stronie www nie ma ani słowa o tym piwie a na fejsie tylko jedno zdjęcie się znalazło… Kooperacja z takim browarem, duże wydarzenie w polskim krafcie – a marketingowo klapa.

Napiję się, może to mi poprawi humor bo oczy mnie palą.
Zacytuję jeszcze wpis o tym piwie na fejsbuku Fortuny:

Fortuna Wild Pigwa – owoc kooperacji z belgijskim browarem Brouwerij Boon! Połączenie lambika prosto od belgijskich mistrzów spontanicznej fermentacji z miejscowości Lembeek, gdzie narodził się ten styl, piwo od Fortuny i sok z pigwy! Wyczuwalna kwasowość lambika w połączeniu z pigwą to właśnie Wild Sour Pigwa.
To pierwsza taka kooperacja w kraju: wspólne piwo rodzimego browaru z browarem warzącym lambika. Gotowi?

Jestem gotowy, oby było lepiej niż na opakowaniu z żarowiastym dzikusem, który uciekł z opakowania fluoryzującego w ciemności napoju dla młodzieży przedgimnazjalnej.

Otwieram czarny kapsel ze złotym logo Fortuny. Nie będę wąchał z butelki, leję w szkło. Piana obfita, grubopęcherzykowa, ładnie oblepiła szkło. Niestety już widać jak szybko znika. Samo piwo jest lekko mętne, pewnie od dolanego soku. Nurkuję nosem zanim piwo zniknie.

yyyy Wam też to piwo pachnie jak wino gronowe musujące, półsłodkie zwane Sowietskoje Igristoje? Spodziewałem się wytrawnego Lambic’a podbitego kwaśnością pigwy. Poczekam aż odparuje, może to pierwsze pochopne wrażenie. Drugi niuch i wyczuwam pigwę, ale jako taki dżem, marmoladę i to zdrowo dosłodzonąMarmolada jest tu trafiona bo słowo „marmolada” pochodzi od francuskiego „marmalade” zapożyczonego od portugalskiego „marmelada”, które oryginalnie oznaczało rodzaj przetworu owocowego sporządzanego z „marmelo” czyli z pigwy.

Ślinianki już coś zwąchały i zaczynają produkować to co do nich należy, czyli jednak piwo musi być kwaskowate. Oby! zdrowie psa Pawłowa. Piję.

Pierwszy łyk, ścisnął ślinianki jak żal 4litety kibicom Legii po meczach z Szeryfem.
Na początku jest kwaśne ale za chwilę przechodzi w słodkie i to mocno słodkie. Ja nie słodzę, więc wszystkie formy słodkości są przeze mnie odczuwane ze zdwojoną mocą. Przy trzecim i kolejnych łykach to piwo staje się faktycznie takim winem musującym, im więcej pijemy i im staje się cieplejsze tym ciężej je dokończyć.


Rzucę okiem na kontretykietę i skład. Przebrnąłem przez tony tekstu, mam: Lambik 28% + sok jabłkowy, z pigwy 7%, cukier. Jabłkowy? a to nie przez Ciebie ta słodycz, pewnoś był zagęszczony, pasteryzowany i dosładzany! tfu!

Teraz jak przeczytałem o tym soku jabłkowym to już czuję tylko zalegający posmak kartonowego soku jabłkowego dolanego do „szampana”. Dam sobie rękę uciąć, że jakby to piwo nalać gościom weselnym „na dzień dobry” to 98% by się nie skumało, że piją piwo a nie „szampana” 😉

Zastanawia mnie jakie tam było dodane piwo do tego Lambika skoro 35% dodatków tak zdominowało smak i aromat.

Piwo – piwem, jednym posmakuje, innym mniej, ale za opakowanie to powinni się wstydzić. Pracuję trochę w marketingu i niestety wiem, skąd ten koszmarek.. pierdoły o grupach docelowych itd ale zlitujcie się to jest jakby wziąć najlepszą modelkę bielizny Victoria’s Secret i zareklamować nią ubraną po szyję rękawiczki zimowe. To nie przystoi. I szczerze wątpię czy biedronkowy janusz się skusi tą etykietą.

Zobaczcie jak wyglądają piwa z Browaru Boon. To są małe dzieła sztuki, gdzie samo obcowanie z butelką sprawia już przyjemność. Zawartość w 100% zasługuje na godne opakowanie. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że jemy, pijemy, kupujemy itd oczami. Zmysł wzroku jest dominującym, to widok czegoś mówi nam w pierwszej kolejności jakie to coś jest. Jestem przekonany, że gdyby Wild Sour Pigwa nalać do należytej butelki wiele osób zmieniłoby o nim zdanie w sposób podświadomy i natychmiastowy.


Reasumując – piwo jest interesujące, bo to coś nowego na naszym rynku. Dlatego polecam skosztować aby wyrobić sobie własne zdanie o Lambiku z piwem, sokiem i cukrem. Mi tylko żal, że tak to wygląda…

Wasze zdrowie!


Browar Fortuna i Boon Brouwerij – Wild Sour Pigwa – Belgijski Lambik i sok z pigwy.

Słody: Jęczmienny pilzneński, pszenica
Chmiel: brak informacji
Drożdże: brak informacji
Ekstrakt: na butelce brak informacji, w sieci 14,2° BLG
Alkohol: 5,3% OBJ.
IBU: brak informacji
Dodatki: cukier, naturalny aromat, lambic 28%, sok jabłkowy i z pigwy 7%
Data ważności: 01/02/2019

Zdjęcia:

www.belgium.beertourism.com/blog/new-frank-boon-brewing-hall-officially-opened

www.facebook.com/browarfortuna/