Projekt / Smakuję: Odkrywkowa kopalnia piw Beer Bros i Hopsztos

Długo zbierałem się do tego wpisu. Zajęło mi to okrągły rok.
Zwyczajnie musiałem dojrzeć. Teraz chyba już wiem co, jak i dla czego. Dlatego przestaję trzymać w niepewności jednego gościa z Żyrardowa.

Zacznę od początku. Jak tylko poznałem Browar Beer Bros. a było to na Lubelskich Targach Piw Rzemieślniczych w 2015 roku, byłem pewny, że będzie to duży sukces. Zaczarowali mnie piwem Dżentelmenel, które miało w sobie aż 43 różne odmiany chmielu. Zwariowali!

Nie była to jakaś bomba smakowa, ani piwo z efektem WOW, bardziej przyjąłem je jako ciekawostkę – eksperyment, ale już wtedy zdałem sobie sprawę, że będzie to bezkompromisowy gracz na naszym rynku. W wierze ku temu utwierdzało mnie drugie ich piwo czyli Ice Tea ALE. To mi zdecydowanie podeszło i było idealnym przełamaniem tezy, że ALE wcale nie musi być nudne.

Dziś wiem, że nie myliłem się, a Szymon (właściciel browaru i piwowar) dalej robi wszystko po swojemu.

Gdy inni warzyli klasyki czy podążali za panującą kraftową modą Beer Bros. raczyło nas oryginalnymi piwami z przyprawami, owocami, cukierkami itp. Przez ostatni rok spróbowałem prawie wszystkich. Jak to z nietypowymi piwami bywa, raz były takie sobie, raz całkiem przyzwoite i oczywiście trafiały się prawdziwe perełki. Dlatego właśnie potrzebowałem tyle czasu aby zdać sobie sprawę jak ważną rolę w kształtowaniu piwnej rewolucji odgrywa ten browar.

Słowo bezkompromisowe jest bardzo na miejscu. Szymon miał taki plan od początku. Wcześniej nie rozumiałem, ale teraz wiem, że Odkrywkowa kopalnia piw to nie jest pusto brzmiący slogan tylko prawdziwa filozofia bytu. Piwowar jak rasowy górnik pracuje w swojej skarbnicy i cały czas odkrywa dla nas coś nowego.

Sporo się tego przez ostatni rok przewinęło, zobaczcie przykładowe realizacje:

 

Dobra dość scrollowania strony, dużo tego i to nie wszystko – ale przyznacie jest na co popatrzeć.

Początkowo nie doceniałem kunsztu tych projektów. Pierwsze butelki budziły we mnie poczucie, że trochę chałupniczo jest to robione. Bardzo ładna, symetryczna grafika przypominająca starannie kreślone rapidografem grafiki była naniesiona na ten papier jakiś taki żółtawy, karbowany, trochę jakby makulaturowy. Etykieta zdawała się być przyklejona na klej do papieru w sztyfcie co powodowało jej nierówne rozmieszczenie i marszczenie się. Trochę mnie to raziło. Tyle pracy a cały efekt gdzieś uciekał.

Zupełnym przypadkiem bo nie maiłem o tym pojęcia, że po osuszeniu całej butelki zobaczyłem iż etykiety kryją coś po drugiej stronie! Odrywam sprawdzę co to. Tu pokonał mnie ów klej do papieru. Musiałem porządnie wymoczyć etykietę aby jakoś odeszła. Ku moim oczom ukazał się … komiks! To świetny pomysł, tylko czemu te etykiety tak ciężko odkleić, czy to nie strzał w stopę?

Wszystkie piwa wydawane kolejno opowiadają pewną historię o Śnieżnych Rybach.

Pokarzę Wam kilka z nich:

reszta komiksu na piwach lub fanpejdżu Browaru.

Dzisiaj mogę Wam śmiało napisać, że coś co rok temu wydawało mi się chałupnicze teraz stanowi nieocenioną wartość tych piw. Przyznaję się zaślepiła mnie pogoń za idealnie opakowanym produktem. Niewykorzystane możliwości technologiczne druku przez browary były dla mnie nie zrozumiałe – jak można ich nie stosować skoro w sposób ewidentny podnoszą jakość produktu…

Biję się pierś i wracam do korzeni. Przecież kraft jest rękodziełem i powinien nosić cechę ręcznie robionego a takie właśnie są piwa z Beer Bros. Pozornie proste etykiety podkreślają złożoność piw Szymona i ich charakter. Czasem są krzywo przyklejone a zawartość butelki też krzywo smakuje ale najważniejsze jest to, że cały czas w kopalni praca wre i to w dobrym kierunku. Tylko czekać na żyłę złota!

Doskonałym tego przykładem są ostatnie piwa Ice Tea Stout

czy Hopsztos – Imperialne IPA, które w tej chwili popijam i już wiem, że jest moim ulubionym piwem z BB.

Jak już kiedyś wspominałem nie często kupuję to samo piwo dwa razy, ale w wypadku Hopsztosa tak się stało. Bardzo pasuje mi aromat powstały z kompozycji chmieli – cytrusowo, rześko, lekko egzotycznie. Nie ma w nim mocnej kontry słodowej typowej dla ciężkich IPA ale jest przyjemny słodki finisz. Zadziwiająca jest lekkość tego piwa. 18º Blg i 7,2% alkoholu są tak schowane, że te podwójne IPA jest totalnie sesyjne – jakby miało połowę tych parametrów. Można pić jedne za drugim.

Zdaję sobie sprawę – znajdą się “mądrzy”, który będą to piwo krytykować, że niestylowe albo, że im nie przypomina imperialnego piwa. Mają do tego prawo, tylko powinni wiedzieć, że piwa z BB. wychodzą po za ramy styli i wędrują własną ścieżką. Dlatego Szymon dalej będzie robił swoje z podniesioną głową! Tak trzymaj chłopie!

Wasze zdrowie!


HOPSZTOS – Imperialne India Pale Ale

Słody: Pilzneński, Pszeniczny, Karmelowy
Chmiel: Aurora, Citra, Mosaic
Drożdże: Safale US-05
Ekstrakt: 18° BLG
Alkohol: 7,2% OBJ.
Data ważności: 25/03/2017

ZDJĘCIA:
Browar Beer Bros.