Pytanie: Jakim narzędziem tworzyć etykiety?

Wczoraj jeden z moich czytelników na Facebooku zadał mi pytanie – bardzo to lubię i chętnie odpowiadam.

Jak i za pośrednictwem jakich narzędzi (programów komputerowych) stworzyć fajne, proste, etykiety dla swoich piw domowych.

Odpowiedź mogłaby być bardzo szybka – nazwa pierwszego lepszego programu graficznego, ale chciałbym trochę rozjaśnić temat pracy projektowej.
Dlatego zacznę od początku.

Jak stworzyć (zaprojektować) coś prostego, fajnego. To pytanie nurtuje wiele osób zajmujących się kreacją. Niestety to co fajne i proste najczęściej jest trudne i niefajne w projektowaniu. Oczywiście zdarzają się złote strzały, pierwszy pomysł i jest celnie załatwione sedno sprawy. To są rzadkie przypadki. Najczęściej trzeba przejść cały proces projektowy, który w szybkim skrócie składa się z:

  • czyjaś potrzeba na coś, tu zaczyna się proces projektowy u projektanta
  • później jest poszukiwanie pomysłu na rozwiązanie problemu/potrzeby
  • szkice wstępne
  • opracowanie koncepcji, jednej bądź kilku
  • zgłębienie koncepcji
  • tu pojawiają się pierwsze projekty
  • dalej wybór projektu do opracowania
  • zasięgnięcie opinii
  • wykonanie projektu
  • poprawy, korekty
  • wdrożenie w życie
  • obserwowanie cyklu życia projektu, aby wyciągnąć naukę

Każdy projektant ma swój sposób poszukiwania rozwiązania. Nie wyczerpię wszystkich możliwości ale kilka Wam przybliżę:

  • Jedni siadają i myślą ołówkiem (bądź programem graficznym) – szybkie szkice, przelewanie myśli na papier (ekran), często chaotyczne i niezrozumiałe dla innych, ale to pomaga twórcy się ogarnąć. W tym bałaganie zapisków, szkiców często rysuje się wstępna odpowiedź.
  • Inni pracują jak profesorzy, robią naukowe poszukiwania, badania, szczegółowe analizy itp. aby opracować wzór gotowego rozwiązania.
  • Jeszcze inni zdają się na intuicję, tu mocno pomaga im doświadczenie. Wiedzą co i jak powinno się robić, bądź czują, że tak będzie dobrze. Bo znają pewne schematy/kanony opracowane przez innych.
  • Są tacy co wezmą potną, zmielą, przekręcą, wykręcą, zgniotą, zjedzą i wys..tawią na słońce – tylko po to żeby zrobić coś nowatorskiego.
  • Jest też grupa osób, które “pracują” jak chińscy projektanci samochodów. Biorą kilka najładniejszych według nich aut na rynku europejskim i z każdego przenoszą po jakimś elemencie do swojego projektu. Tworząc koszmarną hybrydę.
  • Niestety występuje również grupa leni w stylu: Oj wezmę tą grafikę z googla dopiszę nazwę i gotowe.
  • I jeszcze gorsza, ale o tych co lubią plagiaty bądź jawne zrzynanie nie będę pisał, bo to zwyczajni złodzieje.

Projektant kompletny musi ogarniać wiele tematów i dobrze znać rzemiosło. Każdy z nich ma swoją ulubioną metodę pracy ale zawsze w głowie aktywne pierwsze 4 podpunkty z mojej listy.

Jak i za pośrednictwem jakich narzędzi (programów komputerowych) stworzyć fajne, proste, etykiety dla swoich piw domowych.

Odpowiedź na pierwszą część jest dość prosta bo je doprecyzowałeś piszą o programach komputerowych. Wyróżniamy dwa typy programów do tworzenia płaskich, nieruchomych grafik komputerowych. W przypadku pierwszych pracujemy na pikselach czyli programy rastrowe typu Photoshop (pełna wersja płatna) czy Gimp (darmowy). Druga grupa to programy wektorowe takie jak Illustrator / Corel (pełna wersja płatna) czy Inkscape (darmowe). Zasada pracy i funkcje są dość zbliżone w programach płatnych i darmowych. Tak na prawdę od projektanta zależy jakim narzędziem będzie tworzył swoje dzieło. Oczywiście trzeba mieć świadomość, że do różnych celów są te programy. Pomimo tego, że grafiki zrobione w obu typach programów na pierwszy rzut oka wyglądają identycznie to ich edycja jest już bardzo różna.

vectorvspixel-01 czarne kółka – lewe to wektorowe, prawe rastrowe

vectorvspixel-02w dużym zbliżeniu dopiero widać różnicę

Co ja mogę Tobie polecić na początek. Zapewne tworzenie grafik komputerowych nie jest Twoją pasją, więc posiadanie płatnego oprogramowania odpada. Dlatego polecam Ci pobrać darmowe wersje Gimpa i Inkscape. Pobawić się chwilę. Na YouTube masz całą masę darmowych szkoleń jak posługiwać się tymi programami. Mają na prawdę fajne i rozbudowane możliwości. W miarę upływu czasu oswoisz się ze wszystkim. Każda kolejna etykieta będzie łatwiejsza do wykonania.

Odpowiedź na drugą cześć pytania – jak zrobić fajne to niestety Ci nie pomogę, bo dla jednych fajne i z jajem są etykiety z Podgórza, a dla innych to szczyt obciachu i nieposzanowania własnych produktów.

10543527_655369007893280_1450197497074315834_o

Dlatego fajność trzeba oprzeć o jakąś subiektywną wytyczną np:

  • czy fajnie się ją czyta inaczej mówiąc czy jest czytelna, komunikaty są zrozumiałe.
  • albo fajna bo prezentuje coś co lubimy np. na grafice jest znana i lubiana przez Ciebie postać.
  • może też być fajna bo w kolorach, które preferujemy.
  • albo jakoś nieszablonowo naklejona bądź wycięta w inny kształt niż prostokąt
  • itd

Można tak wymieniać i wymieniać. Ja fajność dostrzegam w rzemiośle. Nie oceniam, bo widzę Cycatą Bożenkę i się podniecam. Oceniam przede wszystkim pomysł – czy ma sens, czy pasuje, czy obrana koncepcja na projekt ma rację rozwoju. Dalej realizację – jakość, spójność, czytelność, ergonomię. Te ostatnie cechy decydują w większości produktów na sklepowych półkach.

Wielu projektantów piwnych etykiet chce się pochwalić co potrafią, lecz zapominają o istocie rzeczy. Czyli tym do czego służyły i powinny służyć etykiety. To są nośniki informacji o produkcie. Czytamy etykiety, żeby wybrać należyty produkt.

Profesjonalne agencje projektowe rozpisują wielostronicowe briefy dotyczące procentowego rozmieszczenia elementów na etykiecie/opakowaniu. Ile procent jest na markę, ile % na nazwę produktu, ile na opisy, dodatkowe komunikaty i tak dalej. To na pewno jest część świadomego projektowania, ale już wchodzimy w świat marketingu. Wcześniej tylko napomniałem, lecz projektant musi mieć pojęcie o wszystkim co tyczy jego projektu. Nie tylko jak rysować, ale jak go wcielić w życie i jak go sprzedawać. Fajnie jak jeszcze przewidzi jego śmierć np. przez recykling.

Zastanawiacie się po co ma tym zaprzątać sobie głowę projektant? Przecież ma siąść narysować i oddać. No właśnie tak nie jest.

Już w fazie rysowania trzeba mieć pojęcie o tym gdzie i jak będzie funkcjonował projekt. Wielokrotnie spotkałem się z rozczarowaniem kolegów po fachu gdy się okazało, że na ekranie monitora wyglądało fajnie i czytelnie, a po wydrukowaniu na formacie docelowym nic nie widać, kolory są inne a literki tak małe, że potrzebna lupa.

Dlatego zanim zaczniesz projektować własne etykiety pomyśl chwilę do czego tak naprawdę będą Ci potrzebne w piwowarstwie domowym. Przecież nie walczysz z konkurencją na półce. Mogę domniemać, że chcesz buteleczkę wręczyć znajomemu czy komuś z rodziny i zależy Ci na tym żeby całość prezentowała się adekwatnie do pracy jaką włożyłeś w produkcję tego piwa. Możliwe też, tak dużo warzysz, iż nie pamiętasz już składów i kiedy rozlewałeś, a etykieta ma Ci to przypominać. Te oto przypadki spokojnie mogą zdefiniować elementy jakie będą niezbędne do naniesienia na etykietę. Pomyśl o wszystkich okolicznościach. To Ci pomoże wybrać co jest najważniejsze.

Mając już listę potrzebnych elementów z których powinna składać się etykieta możesz przystąpić do pracy w programie. Być może wystarczy Ci jeden szablon etykiety i będziesz tylko zmieniał dane, albo chcesz pracować ambitniej i każde piwo będzie miało niepowtarzalną etykietę. Jednak zanim zaczniesz szaleć odsyłam Cię kilka wersów wyżej. Dobry projektant myśli podczas pracy o produkcji. Dlatego jeżeli zrobisz np. czarne tło etykiety z białą typografią to musisz mieć świadomość, że w warunkach domowego druku skończysz tusz po kilku sztukach i nie okleisz całej warki. Prócz tego papier i jakoś tuszu mają znaczenie. Trzeba tą technologię poznać jak chcesz sam robić to wszystko należycie. Albo sam proces produkcji powierzyć drukarni dla której to chleb powszedni.

Z projektowaniem jest jak z produkcją piwa. Kilka warek zepsujesz zanim Twoje piwo będzie miało przysłowiowe ręce i nogi. To normalny proces nauki.
Tym optymistycznym akcentem zakończę ten wpis, bo o procesie projektowym można pisać kolejne książki.

Mam nadzieję, że choć trochę uzyskałeś odpowiedź na swoje pytanie.

J.