Smakuję: Deer Bear i owsiany misio

Dzisiaj w cyklu smakuję poleje się drugie piwo z toruńskiego Browar Deer Bear. Wspominałem już o ich premierowym piwie gdy opisywałem Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych (część 1).  Pamiętacie bohatera pierwszej etykiety drwala – jelenia z brodą? Tym razem spod ręki Łukasza Krzywdzińskiego aka Closetmonkey wyskoczył misio, który w piżamie leci na śniadania. Oczywiście każdy wie, że misie jedzą płatki owsiane, piwosze też je lubią, ale wyłącznie w piwie. Najczęściej stosowane w stoutach. Tym razem chłopaki z Deer Bear dosypali ich do IPA.

Czy jestem zaskoczony ? no nie, miałem już przyjemność przyjmować Oatmeal IPA. Autorzy piwa pewnie to wiedzieli dlatego dostrugali do zacieru jeszcze owoc kumkwatu (dla tych co nie wiedzą jak wygląda – jest jak podłużna pomarańcza wielkości cytryny. Taka jajowata mandarynka. W przeciwieństwie do pozostałych cytrusów można spożywać ze skórką).

Czyli jednak będę miał dziewiczy rejs po Kumkwat Oatmeal India Pale Ale, która nosi wdzięczną nazwę Hoppy Meal. W jej skład wchodzą cztery gatunki chmieli: na goryczkę Summit. Smak i aromat: Pacifica, Waimea i Vic Secret. Zapowiada się zacnie. Otwieram.

Piwo się mocno i ładnie pieni (zasługa owsianki). Drobne pęcherzyki oblepiły mi całe szkło jak w wodzie sodowej.
Wącham – Jest lekko egzotycznie / tropikalnie, marakuja, młode kokosy ale zdecydowanie dominuje słodki aromat – błagam oby w smaku nie były to słody a kumkwat.
Smakuję. Po pierwszym łyku nic nie dominuje, jestem zaskoczony. Spodziewałem się uderzenia a jest dość sesyjnie / wodniście, ale za to cierpko. Z kolejnym łykiem jest bardziej gładko, chyba nie żałowali płatków. Po ogrzaniu wychodzi słód pszeniczny i pojawia się goryczka całkiem przyjemna. Zaczynają dominować chmiele z Nowej Zelandii i Australii.

Piwo jest sesyjne, aromatyczne. Jak dla mnie lekkie i pijalne. Można gładko wciągnąć kilka. Nie ukrywam, że po ich RYE IPA spodziewałem się mocniejszych doznań a wyszło piwo na śniadanie ;). Liczyłem na egzotyczne cytrusowe uderzenie jak w białych ipach. Jest inaczej. Oczywiście piwo jest udane. Wrzucam je do szuflady wartych polecenia Session IPA.

12471834_1104750732898796_6534557219186276736_o

Projektowo – Układ / szablon etykiety wydaje się bliźniaczo podobny do pierwszego piwa. Jednak sporo elementów zmieniło swoją formę i miejsce. Widać, że idą do przodu i powoli porządkują układ istotnych elementów na etykiecie. Podobnie jak ostatnio dominuje jeden kolor i towarzyszą mu barwy uzupełniające. Pomimo mnogości elementów jest całkiem czytelnie. Hoppy Meal i Rye IPA przykuwają uwagę na sklepowej półce a to już spory sukces. Jak miałbym się do czegoś przyczepić to typografia – dlaczego boicie się po polsku przenosić wyrazy?

Teraz poważne pytanie:
Było piwo z jeleniem (deer) było z misiem (bear) – co teraz ? 😀

Wasze zdrowie!

P.S. Na etykiecie jeszt literówka 😉

12484683_1112370162136853_2119244902935866081_o

 

Hoppy Meal – Deer Bear

Słód: słód pilzneński, słód monachijski I, Słód Caramunich typ I, słód pszeniczny
Chmiele: Pacifica, Waimea, Vic Secret, Summit
Dodatki: płatki owsiane, kumkwat
Ekstrakt: 14%
Alkohol: 6,4%
IBU: 44

 

źródło:
www.facebook.com/browardeerbear
www.facebook.com/closetmonkeydesign