Smakuję / Projekt: Kici kici! Chodź koteczku pokarz co masz w środeczku. Pierwszy ciemny Whisker ‚B”

Dzisiaj w cyklu Smakuję browar, którego piwa jak pierwszy raz zobaczyłem na półce pomyślałem – ktoś odrobił lekcje czy to totalny przypadek?

Jak się domyślacie zaintrygowała mnie etykieta. Na górze jakiś metalizowany „bohomaz”, niżej maszynowym fontem wybita anglojęzyczna nazwa, która mnie pijakowi kojarzy się z whisky a tym co wolą futrzaki z whiskas, a na samym dole jakiś drobny maczek. Kto to widział tak minimalistyczne etykiety na naszej kraftowej scenie?! Kiedyś Piwa z Wąsem miały podobną stylistykę.

Poprosiłem o butelkę. Ekspedient zapytał:
którą ?
– ten nowy Whisker proszę
ale są dwa rodzaje…
– Tak dwa?! To poproszę oba.

Faktycznie były dwa. Jak butelka w dłoni to mogę się przyjrzeć wszystkim smaczkom-maczkom. Whisker „A1” i „A2” (autostrada?) Sour Milk Saison. Pierwszy z hibiskusem i wiśnią, drugi z hibiskusem i czerwoną porzeczką. Wstyd się przyznać, ale dopiero zobaczyłem, że ten „bohomaz” to nie jest abstrakcja tylko pyszczek kota. Strzelił grom i przypomniałem sobie, że trochę znam angielski. Whisker to przecież „koci wąs” – włos czuciowy zwany wibrysem. Teraz już wszystko ułożyło się w logiczną całość. Za chwilę zapłacę za piwo od kociego maniaka.
Będą kłaki w środku ?

Na tej butelce są wszędzie kocie sygnatury. Nawet kot kreskowy!

whisker-bar-code

Czekając w kolejce przestudiuję kontretykietę.

Zawartość i opakowanie: Marcin Ostajewski.

Zaraz, zaraz. Czy to aby nie jest ten sam jegomość co maczał wąsy w Browar Wąsosz?

Uwarzono i rozlano w Browarze Wąsosz…

i wszystko jasne.

Whisker to nic innego jak nowa seria piw od Wąsosza po Piwach z Wąsem. Dobrze mi się skojarzyło. Metalizowany rysunek i skromy podpis.

piwo-z-wasem
Płacę, biorę idę do domu trochę poczytam o tych wynalazkach.


Dziś jak piszę post jestem już dawno po „A1” i „A2” i po kilku lekturach. Piwa były bardzo dobre, szczególnie porzeczkowa wersja. To zdecydowanie czołówka owocowych saisonów w tym roku! Nawet kupiłem drugi raz a to już poważny wyznacznik tego, że mi smakuje.

W dodatku moje przypuszczenia co do Autora się sprawdziły. Zacytuję fragment ze strony Whisker.beer:

Kiedy tworzyłem dla Wąsosza serię #piwozwasem, myśleliśmy o świetnych piwach, jednak także o ich stałej obecności w ofercie Browaru Wąsosz.

Wiązało się to także z koniecznością wzięcia pod uwagę tego, że najbardziej wykręcone trunki nie mogą stać się jej częścią, choćby z powodu trudności w zdobyciu niektórych składników.

W autorskim projekcie, dzięki dostępowi do mocy i dystrybucji Wąsosza, mogę zrealizować pomysły, które z racji skomplikowania nie mogłyby być warzone co miesiąc.

Kwasy? Dzikusy? Mocne wędzenie? To tu.

W pełni świadomy zabieram się z 3cie piwo WHISKER „B”

whisker-b_etykieta
Otwieram białaska, nalewam.
Piana nie za obfita, gęsta, ciemno kremowa.
Wygląda jakby piwo miało solidne ciało. Kręci się w szkle dość ospale a to tylko 16stka (% wag. ekstraktu początkowego).
Aromat lekko apteczny, bandaże. Pachnie jak whisky stout! Poczekam, aż się trochę ułoży. Czuję sól, jak w dobrym Gose – ślina sama się tworzy na języku, ale tuż za nią jest jednak słodko. Intrygujące aromaty. Pora zanurkować.

Piję.
Gładkie, lekko wysycone, słone i z gorzko-kwaśnym finiszem. Albo mi już nie działa woreczek żółciowy albo to piwo ma wyjątkowo gorzki posmak. Jest wytrawne. Aspiruje do miana piwa degustacyjnego, ale wchodzi. Jest pijalne.

Z kolejnymi łykami rodzi się balans. Sól tańczy z goryczą pod dyktando lekko podwędzanych słodów. „Torfowa” wędzonka zaczyna dominować. Tak jakby ktoś mi zamieszał piwo okopconym patykiem uprzednio namoczonym w whisky. Fajne to!
Skąd to wrażenie whisky? W zasypie jest głównie słód wędzony dymem z drewna wiśniowego od Viking Malts. Ciekawe, może to efekt soli wędzonej jabłonią – pierwszy raz widzę, żeby ktoś w piwowarstwie wędził sól.

Z każdym łykiem jest mi żal, że to piwo się kończy. Bardzo przyjemna przygoda.
Whisker po trzech piwach drukowanymi literami wpisał się na moją listę MUST BUY! Czekam czym mnie zaskoczy czwarte piwo.

Pod tym linkiem znajdziecie szerszy opis piwa i tego co autor chciał osiągnąć.
http://whisker.beer/whisker-b-smoked-salty-stout/

Teraz chciałbym rozwinąć pierwsze zdanie z tego artykułu.
Etykieta mnie zaskoczyła. Jest minimalistyczna co lubię.
Rysunek wąsów pokryty folią w technice druku zwanej cold stampingiem lekko podnosi walory estetyczne. Ale mam swoje uwagi, które mnie gryzą.

a2
Na etykiecie jest strasznie ciasno. Brakuje marginesów, projektowego powietrza. Ten fajny minimalizm ginie w klaustrofobii kompozycji. O ile prawa strona etykiety czyli umowny front piwa są jeszcze ok, to po lewej stronie czyli na kontretykiecie jest straszny ścisk. Duża ilość informacji na małej powierzchni i kilka różnych wielkości fontów mi przeszkadza.

Nie wiem dlaczego autor (Marcin Ostajewski) nie rozbił tego na trzy części. Wystarczyłoby etykietę rozszerzyć o 3,5cm bo jest na to miejsce na butelce. Po lewej zostawić opis piwa i np. dane teleadresowe. Na środku rysunek i marka. Po prawej skład i kod kresowy – tu też poszalał, ciekawe co na to Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych ;). Uważam, że byłoby czyściej i pożądany minimalizm byłby jeszcze bardziej czytelny.

Pozwoliłem sobie to naszkicować.

a2_hopsadd
Pogrzebałem trochę w kuwecie, ale piwo było pysze. A przecież o to chodzi bo kto by oglądał etykiety 😉

Na zdrowie!


WHISKER „B”

Słody: Pilzneński wędzony drewnem wiśni, monachijski, czekoladowy jasny, palony, karmelowy 100EBC
Chmiel: Magnum, Sybilla
Drożdże: Safale US-05
Dodatki: Czarna sól morska wędzona drewnem jabłoni
Ekstrakt: 16° BLG
Alkohol: 6,7% OBJ.
Data ważności: 18/07/2017

ZDJĘCIA:
whisker.beer