Smakuję: Rękodzieło w płynie – czyli hołd twórcom od Browaru Baba Jaga

Kolejnym piwem w cyklu smakuję ładne jest piwo, które mnie urzekło podejściem do tematu – czyli promocji. Mianowicie Browar Baba Jaga postawił na nową serię – Craft Beer & Tattoo. Są to piwa, które mają na celu podkreślenie wartości rękodzieła. Piwa te mają oddawać nietuzinkowy charakter twórców i ich pasji. Ponieważ piwo rzemieślnicze jak i tatuaż artystyczny są efektem pracy ludzkich rąk dlatego ich połączenie ma spotęgować efekt. Czy tak będzie?

Baba Jaga chce oddać hołd oryginalności, w czasach powszechnej globalizacji – jak to sami ujęli na kontretykiecie. Dlatego zaprosili do współpracy przy tym piwie tatuatora Jakuba Letkiego, który, „okrasił etykiety swoimi oryginalnymi rysunkami”.

Patrząc na grafikę poniżej, okrasił całą serię. Spodziewałem się, że każde piwo będzie miało innego autora. Czy to moje za duże wymagania? A może tych piw będzie tak dużo, że każdy ma po kilka? zobaczymy.

12909658_803490416451451_7832565508601242763_o

Póki co to nieistotne. Otwieram piwo, nalewam – piana dość gęsta, drobno pęcherzykowa. Trochę szkoda bo szybko opadła.
Piwo jest bardzo mętne w zasadzie nieprzejrzyste.

Pachnie dość kwaśno, trochę szczypie w nos. Czuję też słodki mocno dojrzały banan. Zapach jest jak w porządnym niemieckim Weizenie.
Chmielu niestety nie czuję. Może w smaku się pojawi.

Piję… o! piwo pszeniczne. W teście na ślepo strzelam, że to hefeweizen. Całkiem smaczny. Ale zaraz piwo, które kupiłem to Furytigerus – American Weizen, kto mi ukradł Amerykę? gdzie jest chmiel Simcoe, Citra ?

Kompozycja jest smaczna, porządny pszeniczniak niestety za mało chmielowa jak dla mnie. Oczywiście polecam skosztować i wyrobić własne zdanie. Fani piw pszenicznych będą zachwyceni.

Teraz kilka zdań o projekcie. Cała seria sztandarowych piw z Baby Jagi jest bardzo spójna i na wysokim poziomie. W przypadku Craft Beer & Tattoo trochę mi brakuje. Chciałbym aby piwo oddane w ręce tatuatora było całe pokryte tuszem. Jak porządnie wykonany rękaw. Żeby nie było wątpliwości iż nad tą etykietą pracował ktoś kto na co dzień wstrzykuje ludziom tusz pod skórę – bez miejsca na błędy. Jak zrobi tak już będzie na zawsze. Dlatego trochę mi brakuje.

Rysunek fajny, widać gdzieniegdzie charakterystyczne tatuażom kropkowanie, niestety wykończenie etykiety jak wypełnienie tła gradientem, typografia, nie mają już nic z tego świata.

Reasumując na pewno sięgnę po kolejną produkcję. Bo doceniam rękodzieło w każdej postaci.

Wasze zdrowie!


Furytigerus – American Weizen

Słód: Pale Ale, Pszeniczny.
Chmiele: Hallertauer Hersbrucker, Simcoe, Citra
Drożdże: S -33
Ekstrakt: 12,5º BLG
Alkohol: 6,5% obj.
IBU: 30