Wydarzenie – Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych część 3

Część trzecia:

Po Pintowym Dancingu, jakby to powiedział Pan Ksawery Jasieński* “pi pi piiiii następna stacja Browar Kingpin“. Rzut oka na półkę i słyszę oczami jak wołają mnie limitowane butelki Turbo Geezera leżakowane w beczkach po bourbonie, w wersji z malinami i bez! Biorę póki są – jak już wiecie w Lublinie butelki znikają w dziwnych okolicznościach. Muszę pochwalić Alka Morawskiego* autora etykiet, sporo rysowania by zachęcić do wejścia w posiadanie takiej buteleczki – mnie złowiłeś. Sprzedawca zapytał „coś jeszcze” yyy nie byłbym sobą gdyby nie skosztował w końcu lanego piwa z kefirem. Oczywiście chodzi o Phantoma – white IPA z liśćmi limonki KAFFIR. Nie zawiodłem się było nawet lepiej niż w butelce. Szanuję te eksperymenty Michała Kopika. Prosta droga albo robisz klasykę albo wszystko po swojemu nie patrząc na innych. A skoro mowa o po swojemu to…

… Obok stoiska Rock’n’Rollowców stały chłopaki z Żyrardowa! Beer Bros. Ach cóż to za chłopaki, szczególnie taki jeden: Szymon M. na szczęście ten dużo barwniejszy, niż felietonista z ostatniej strony miesięcznika Zwierciadło. Podobno do kadzi warzelniczej wrzuca wszystko co ma pod ręką i nigdy nie żałuje! Raz jak zaczął wrzucać to skończył na 43 [uwaga słownie czterdziestu trzech] chmielach i wyłącznie 10ciu słodach! Nie wiem co lub kto go powstrzymał żeby już nie sypać. W ten oto sposób powstała hybryda absolutna – Dżentelmenel. W smaku podobne zupełnie do nikogo. Będzie okazja kupuj, zdziwisz się, że tyle składników może harmonijnie się ułożyć w smaczną kompozycję!
Wszystkie piwa mają zakręcone, z kozieradką, keczupem, z aromatem toi-toi’a, kozą, Radkiem itp. Odważyłem się na jeszcze jedno bo nazwa była na tyle soczysta a mnie się już chciało pić od tych piw, że wziąłem Ice Tea Ale – czyli Earl Gray Ale. Jak oni to robią, że z lemoniady wychodzi im piwo? Fajna produkcja, bardzo rześka i mega pijalna. Prognozuję hit na lato 2016. Pracujcie chłopaki dalej a widzę Was z czubie polskich zakręconych kraftów!

Dwa kroki w bok i znalazłem się obok prawdziwych Hanysów – Browar Kraftwerk! Widać, że koledzy ze Śląska bo nawet nie stać ich na zwyczajne nalewaki. Leją ludziom piwo z bolku silnika Volkswagena, jakieś 1,6 litra benzyna i pewnie zagazowany 😉 Piękna rzecz! Nalali mi z cylindra tylko 0,5l. i faktycznie z gazem. Nocnego ptaka czyli Lelek zwyczajny (dawne M16 dziś Nightjar) – Lemon Grass IPA. To jest piwo, które misie lubią najbardziej. Porządne, mocne i sowicie nachmielone z wyraźnie wyczuwalną trawą cytrynową – przeze mnie najchętniej kupowane ich piwo. Planowałem jeszcze wciągnąć Beboka – Coffee Milk Stouta, bo chciałem go porównać z Coffeelicious z Piwne Podziemie, ale niestety na planach się skończyło. Nadrobię przy najbliższej okazji.

Kilka stoisk ominąłem lecz nie sposób było wszystkiego skosztować co planowałem. Już do tego przywykłem jako stały bywalec okolicznych festiwali piwnych. Resztę kupię w niedzielę wieczorem w butelkach…..taa kupię.

Nękany zapachem kiełbasy, frytek i gulaszu udałem się pod katering, gdzie z tłumu tysięcy jedzących i pijących wyhaczył mnie Marcin z Browar Reden. Zacny jegomość. Ugościł należycie, pieczołowicie polał Brown Eyed – American Brown Ale w firmowe szkło i wdaliśmy się w długą wymianę zdań. Która zaowocował ciekawymi informacjami o tym co planują. Powiem Wam, że dobrze się u nich dzieje i niedługo to zobaczycie. Mam nadzieję, że będę miał przyjemność jako pierwszy opisać to na blogu.

Piwną przygodę na LTPR chciałem zakończyć mocnym akcentem. Niedaleko Redenu czaił się jeszcze jeden wart uwagi nie tylko za piwo ale i porządnie zaprojektowane etykiety Browar Baba Jaga. Wiedziałem, na co się porywam ale nie sądziłem, że ktoś będzie przy warzeniu mieszał piwo łyżką z bakelitu! w dodatku mu wpadła i się rozpuściła. Już wiecie o jakie piwo chodzi? Tak to Black Widow – Extra Whisky Stout! oj Smokey Joe* ktoś tu chce dać Ci wycisk.

Po wszystkim wróciłem do siebie, do domu, do naszego stoiska Piwnego Lublina, gdzie dzielnie i wytrwale czekała na mnie moja Wybranka. Bez pomocy której nic bym na tych targach nie zbudował, z nikim nie porozmawiał i nic nie skosztował. Działania najbliższych często nie dostrzegamy, a jest to największa pomoc jaką dostajemy! Dziękuję Ci Kasiu.

Koniec części – trzeciej ostatniej.

12295413_1107816262585380_1649567564764467696_n

źródła:
* http://www.metro.waw.pl/i-linia-metra-komunikaty-dzwiekowe.…
* http://alekmorawski.com
* Smokey Joe – Whisky Extra Stout z AleBrowar

zdjęcia Redena i nalewaka Kraftwerku z:
http://kororoweszyszki.pl/i-lubelskie-targi-piw-rzemieslni…/

do tego zapraszam na Kororową relację z chyba tej samej imprezy.