Smakuję: Maryensztadt – Pszeniczny Blond

Kolejnym piwem w cyklu Smakuję jest nowość na naszym rynku, którą już wspominałem we wpisie o Browarze Maryensztadt (kliknij tu aby przeczytać ten wpis). Przybliżając temat: ekipa z Warszawy, warząca na kontraktach w końcu znalazła swój dom i osiedlili się w Zwoleniu (między Puławami a Radomiem). Trochę daleko od rodzinnych stron, ale rekompensują sobie tęsknotę nazwą browaru od najstarszego osiedla w stolicy. Patriotyzm lokalny się chwali. A ja już ich pochwaliłem za projekty etykiet. Teraz mam okazję wziąć piwo w dłoń i zobaczyć co zmajstrowali – udało mi się nabyć Pszeniczny Blond.

Nie jestem wielkim fanem piw pszenicznych a tym bardziej blondynek (styl piwa to blonde), ale zobaczymy co to będzie.

Otwieram. Jest bardzo aromatyczne, świeżo. Wyraźnie czuć belgijskie klimaty. Piana ładna, gęsta, biała. Piwo jest całkiem mętne, co dobrze wróży – pewnie nie żałowali słodów. Pierwszy łyk …. i wow. Ale fajne, piję kolejny!

Dobra po kilkunastu łykach już odstawię i coś napiszę: Bardzo fajne piwo. Trochę przypomniało mi najlepsze czasy Witbiera z Browaru Kormoran. Przyjemna lekka ziołowość – kolendra, troszkę goździki, banany do tego spore wysycenie sprawiają, że piję to piwo duszkiem. Zwyczaje mnie smakuje! Tak się kupuje klientów – bo ja na pewno będę szukał kolejnych Maryensztadtowych piw. Polecam po kilku wymówić tą nazwę 😉

Projektowo: Na ekranie wszystko prezentowało się przyzwoicie. Niestety w rzeczywistości jest trochę gorzej. Etykieta jest bardzo niechlujnie naklejona na butelkę. Cała pomarszczona, odkleja się od butelki. Papier na którym drukują psuje efekt. Niestety jest złej jakości. Szary a nie biały i uważam, że za bardzo się błyszczy – próbowaliście w macie / satynie drukować? uważam, że wyglądałoby bardziej prestiżowo.
Sama etykieta zawiera bardzo dużo różnych informacji, ale brakuje mi dość istotnych dla mnie, czyli rozwiniętego składu. Chciałbym poznać aktorów, którzy zrobili takie smaczne przedstawienie. Bo woda, słód, chmiel, drożdże to na koncerniakach widnieją.

marynensztadt - pszeniczny blond

Pewnie ktoś uzna, że się czepiam, ale dla mnie to ma znaczenie w jaki sposób opakowany i opisany jest produkt. Na szczęście nie na samej krytyce zamknę ten wpis.

Oczywiście, należy się uznanie za ładny biały kapsel z logo browaru i jakoś piwa, które usprawiedliwiają błędy produkcyjne etykieciarki.

Wasze zdrowie!

Maryensztadt – Pszeniczny Blond

Ekstrakt 11°
Alkohol 4,3% obj.
IBU: nieznane

źródło:
www.facebook.com/browarmaryensztadt